Jak na razie bałem się jednego horroru; "Koszmar z Ulicy Wiązów". Mimo tego, że ta seria ( 7 części) ma już ładnych parę lat, to dalej się go boję, mimo tego, że już jestem dużym dwudziestodwuletnim chłopcem. Nie raz zaglądałem pod kołdrę czy nie ma tam gdzieś głowy Freddiego Krugera. Filmy takie jak "Droga bez Powrotu" czy " "Wzgórza mają oczy"
"Teksańska..." "Hostel" są takie, że tak bardzo nie straszą... Widać na ekranie dużo krwi, krzyki, latające części ciała i grupkę zmutowanych ... Muszę w końcu obejrzeć se Reca
Z horrorów Kinga... oglądałem jeden gdzie akcja działa się w pewnym hotelu, w którym pisarz siedział nad swoja nową powieścią a jego rodzina wypoczywała czy jakoś tak, i był pamiętam puszczany w tv z napisami. Nie pamiętam tytułu a chciałbym obejrzeć bo był całkiem, całkiem.. Bardzo mi się również podobała Carrie I i II. Ostatnio obejrzałem sobie "Tamara" Coś w stylu "Carrie" tylko, że współcześnie...
Ta Tamara... ekhm, jest rzeczywiście seksowną uczennicą, gdy wychodzi z grobu szukać zemsty( przedtem szara myszka).
_________________ "Przed meczem nie ważny jest kurs stawiany przez bukmacherów.Lecz postawa zawodników danej drużyny podczas meczu" (Lord)
Uwielbiam filmy oraz literaturę grozy, jednak największe (i do tej pory jedyne) wrażenie, graniczące z niepokojem a czasami lekkim strachem zrobił na mnie japoński Ring. Nie wiem jak to się stało, ale to dzieło naprawdę potrafi przerazić. Scena w studni, rozlegający się nagle dźwięk dzwoniącego telefonu, niesamowite ujęcia morza, doskonała fabuła i oczywiście sama postać tej dziewczynki. To właśnie chyba te elementy sprawiają, że obraz ten z tak potworną i niszczycielską siłą wdziera się w samo centrum umysłu. Zaznaczam raz jeszcze, że mówię o wersji japońskiej, nie amerykańskiej, która nie ma w sobie nawet ułamka grozy, jaką może zapewnić wersja oryginalna.
_________________ Do you hear with eyes? The universe is crunching.
Nie mogę ścierpieć horrorów w których "trup ściele się gęsto", że niby co ma nas w nich przerażać? W 99% przypadków są przewidywalne jak moda na sukces, poza tym co tak naprawdę jest przerażającego w dużej liczbie trupów?
W ogóle to filmów gore nie powinno się zaliczać do horrorów. Jeśli jakiś film jest okrutny, to prędzej należałoby go zakwalifikować do sensacyjnych, kryminałów lub dreszczowców. Z definicji horror to odmiana fantastyki. Horror to fantastyka grozy - gatunek, w którym zagrożenie jest nadprzyrodzone i niewystępujące w świecie realnym, np. demony, duchy, diabły, ciemne moce, czarna magia czy fantastyczne postacie jak wampiry, wilkołaki itd.
Nirnaeth napisał/a:
Ja preferuje wszelkie dreszczowce.
Tylko że dreszczowce to nie horrory, bo w nich zagrożenie ma charakter realny - np. morderca, psychopata, zaraza, groźny stwór.
Wspomniane "Milczenie owiec" też bym chętnie obejrzał, ale niestety, za każdym razem albo leci za późno, albo nie w tym kanale, który mam w domu.
Lord napisał/a:
Nie raz zaglądałem pod kołdrę czy nie ma tam gdzieś głowy Freddiego Krugera.
A nie kapelusz Freddiego? Poza tym, chyba Freddie ci się nie śnił - bo tylko wtedy mógłbyś go sprowadzić do świata realnego.
Ale zgoda, że film dobry. I tym różniący się od wielu slasherów, że to faktycznie horror - bo nie da się racjonalnie wyjaśnić, jakim cudem Freddie przeżył, ale mógł trafiać tylko do snów; tak samo nie jest możliwe, by postać ze snu można było przenieść do rzeczywistości. Ani by zostać rannym we śnie i w rzeczywistości też - właśnie z powodu snu.
To jest właśnie fascynujące w horrorach - że są odmianą fantastyki. A jeśli coś jest tajemnicze, groźne i do tego nadprzyrodzone, to fascynuje na potęgę.
Co do krwawych filmów, to lubię tylko czarne komedie, które z horrorami nie mają wiele wspólnego i których horrorami się nie nazywa. Słynna "Martwica mózgu" czy amatorski "Bagman" wywołują u mnie napad rechotu.
Co do "Ringu", to owszem - świetny film, choć w przeciwieństwie do Pana Wszaka, oglądałem tylko wersję amerykańską. Trzyma w napięciu i fascynuje.
PanWszak napisał/a:
mówię o wersji japońskiej, nie amerykańskiej, która nie ma w sobie nawet ułamka grozy, jaką może zapewnić wersja oryginalna.
Możesz rozwinąć, co takiego lepszego było w japońskiej? Bo z recenzji, jaką czytałem w gazecie telewizyjnej, wynika, że amerykańska wersja była bardziej wiarygodna (realistyczna) i miała lepsze efekty specjalne niż japońska.
_________________ "Ekstremizm w obronie wolności nie jest występkiem. Umiarkowanie w dążeniu do sprawiedliwości nie jest cnotą."
Karl Hess
Bo z recenzji, jaką czytałem w gazecie telewizyjnej, wynika, że amerykańska wersja była bardziej wiarygodna (realistyczna)
Jako już mówiłeś:
Bernard Gui napisał/a:
Z definicji horror to odmiana fantastyki. Horror to fantastyka grozy - gatunek, w którym zagrożenie jest nadprzyrodzone i niewystępujące w świecie realnym, np. demony, duchy, diabły, ciemne moce, czarna magia czy fantastyczne postacie jak wampiry, wilkołaki itd.
I otóż to. Amerykańce musieli dołożyć do tego świetnego (jeno w wersji oryginalnej) filmu dozę realizmu, co zepsuło absolutnie wszystko, chociaż wydawałoby się, że to tylko nieznaczny szczegół wiążący fabułę. Film grozy przestał być takowym.
Bernard Gui napisał/a:
i miała lepsze efekty specjalne niż japońska.
Od Nosferatu też, co nie znaczy, że Nosferatu był filmem gorszym. Będę się musiał wyspowiadać nad grobem Maxa za to porównanie.
Bernard Gui napisał/a:
Słynna "Martwica mózgu" czy amatorski "Bagman" wywołują u mnie napad rechotu.
Te filmy miały wywoływać napady rechotu.
_________________ Do you hear with eyes? The universe is crunching.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum